
Zadziwiające, że zainteresowanie Crash Watchem wciąż rośnie — nie jestem pewna, czy mój dziadek w to uwierzyłby. W pewnym sensie Crash Watch narodził się z rodzinnego motta "Nigdy nie kopiuj, tylko twórz" — design był przełomowy w swoim odrzuceniu konwencjonalnych kształtów zegarków. Ani prostokątny, ani owalny, ani kwadratowy, ani okrągły — był odważny i inny.
Za inny dla niektórych: ironicznie, gdy Jean-Jacques Cartier po raz pierwszy wypuścił go w czasach Swinging Sixties w Cartier London, niezwykły kształt okazał się prawie zbyt radykalny jak na tamte czasy i jeden z czołowych klientów firmy zajmujących się zegarkami, aktor Stuart Granger, miał go zwrócić na coś bardziej konwencjonalnego!
Dziś, ponad pół wieku później, jeśli sądzić po zainteresowaniu mediów i celebrytów oraz niedawnych rekordach aukcyjnych, stał się czymś w rodzaju ikony designu — choć rzadkiej. Oryginalnych londyńskich Crashów wyprodukowano zaledwie nieco ponad tuzin pod kierownictwem Jean-Jacquesa Cartiera, a od tego czasu były tylko nieliczne edycje limitowane.
Aby dowiedzieć się więcej, artykuł Hodinkee "How the Cartier Crash Became The Most Important Vintage Watch of 2021" śledzi to zjawisko od jego pochodzenia — współpracy między Jean-Jacquesem a Rupertem Emmersonem na najwyższych piętrach 175 New Bond Street w latach sześćdziesiątych — do amerykańskiego rapera Tylera the Creatora noszącego go niedawno na aukcji zegarków w Monako.
Czy vintage'owe projekty zegarków Cartier London utrzymają taki poziom zainteresowania w latach przyszłych? Co myślisz?
#vintagecartier
Ten artykuł został przetłumaczony z języka angielskiego. Przeczytaj oryginalny tekst angielski